Witaj.
Jesteś tutaj, bo być może zeskanowałaś/zeskanowałeś kod QR jednego z produktów:
33 Wejścia do Siebie, 33 Rzeczy, które mówią, 33 Emocje albo 33 Wiersze (Tom I–III).
Przybywasz z innego miejsca? Witam Cię z otwartymi drzwiami do Przestrzeni Otoya.
Poniżej znajdziesz jeden z Puk, Puków. To nietypowe i krótkie dialogi lub monologi, które najlepiej jest czytać powoli i z dużą uważnością. Cała kolekcja jest bezpłatna. Czytaj według kolejności lub losowo wybierz numer Puk, Puk.
Jeśli czujesz, że ten impuls poruszył coś w Tobie, to pod każdym Puk, Puk znajdziesz także jedną z 33 Emocji, również dostępną bezpłatnie. To kolejny krok i zarazem głębsze spojrzenie w to, co mogło w Tobie zapukać. Otworzysz?
Jeśli będziesz chciała/chciał wejść jeszcze dalej, to drzwi do Przestrzeni Otoya są tuż obok.
Puk, Puk 11 ::: Wejście 11
Nie dziś
Puk, puk.
Nie odpowiadałem.
Puk, puk.
Uszy zatkałem.
Puk, puk.
Nic nie zrobiłem.
Dobrze pamiętam.
Zmęczony życiem.
Leżałem.
Akurat wtedy nie wstałem.
Pytanie pogłębiające:
Miewasz takie dni w których naprawdę nie masz już sił?
Co wtedy do siebie mówisz i jak się czujesz z tym, gdy nie wstaniesz lub gdy potrzebujesz się położyć pomimo natłoku zadań? Zmuszasz się mimo wszystko, czy dajesz sobie czas na regenerację?
Rozwinięcie:
Są dni, kiedy zwyczajnie brakuje sił. Zmęczenie stanowczo blokuje możliwość wykonania nawet podstawowych czynności.
W takich dniach łatwo dołożyć sobie pretensję do samej/samego siebie.
Ten Puk, Puk jest o zgodzie na regenerację, która powinna być zapisana w codziennym grafiku, aby właśnie do takich momentów nie dochodziło z przymusu ciała. Nie musisz być dla świata na każde zawołanie. Masz prawo być poza zasięgiem i masz prawo odpocząć.
Emocja 11

11. Gorzki smak
Padało, wręcz lało – z wiatrami porywu,
leżało, bo chciało – nie mam na to wpływu,
przerwało, bo miało – czuję, że nadchodzi,
zbierało, niemało – i się nie łagodzi.
Błąd za błędem leci – obiad przypalony,
Co ja teraz podam – przyszedł zniesmaczony,
Trzasnął! Niby przeciąg – Myśli złość zjadają,
“Dobry dzień” przez zęby – razem nie siadają.
“Jak dzień Tobie minął?” – skąd się to wyrwało?
Jestem tutaj po to, by Cię zabolało,
Ale jeśli wolisz naukę dojrzałości,
Życie Ci pokaże lekcję cierpliwości.
Trochę to drażniące, bo jednak się staram,
wyprowadzać z rytmu – obiad więc przypalam,
choć rozumiem przecież – nie jestem jedyna,
ale lubię patrzeć, gdy Ci więdnie mina.
Sprawdź jaka to Emocja
Kliknij: ********
Podpis: Irytacja
Krótka interpretacja wiersza „Gorzki smak”
Zwrotka 1
„Padało, wręcz lało – z wiatrami porywu,
leżało, bo chciało – nie mam na to wpływu,
przerwało, bo miało – czuję, że nadchodzi,
zbierało, niemało – i się nie łagodzi.”
Deszcz jest tu jak stan, który się sam napędza. Leje, szarpie wiatrem, przerywa spokój i zbiera w człowieku napięcie, którego nie da się zatrzymać. Padające słowa brzmią jak usprawiedliwienia losu, ale w środku siedzi bezradność. Coś idzie i nie odpuszcza.
Zwrotka 2
„Błąd za błędem leci – obiad przypalony,
Co ja teraz podam – przyszedł zniesmaczony,
Trzasnął! Niby przeciąg – Myśli złość zjadają,
“Dobry dzień” przez zęby – razem nie siadają.”
Z tego napięcia robi się codzienna katastrofa. Przypalony obiad staje się pretekstem do większej złości, a druga osoba (i kolejne Emocje) wchodzi już zniesmaczona, jakby czekała na powód. Trzaśnięcie wygląda na drobiazg, lecz to nie przeciąg, tylko Myśli i Emocje, które pożerają resztki normalności. Nawet „dobry dzień” nie przechodzi przez gardło, więc wspólny stół przestaje być wspólny.
Zwrotka 3
„“Jak dzień Tobie minął?” – skąd się to wyrwało?
Jestem tutaj po to, by Cię zabolało,
Ale jeśli wolisz naukę dojrzałości,
Życie Ci pokaże lekcję cierpliwości.”
Tu pojawia się głos, który zadaje zwykłe pytanie, ale brzmi ono jak ironia, bo atmosfera już jest zatruta. Ten głos przyznaje wprost, że jego zadaniem jest boleć. Jednocześnie pokazuje wybór. Człowiek może utknąć w bólu albo potraktować to jak lekcję cierpliwości i dojrzewania, choć to brzmi okrutnie, gdy jest się w środku sytuacji.
Zwrotka 4
„Trochę to drażniące, bo jednak się staram,
wyprowadzać z rytmu – obiad więc przypalam,
choć rozumiem przecież – nie jestem jedyna,
ale lubię patrzeć, gdy Ci więdnie mina.”
Na koniec wychodzi na jaw, że to nie tylko przypadek. Jest w tym sabotaż, czasem świadomy, czasem automatyczny. Mówiąca Emocja (tym samym człowiek) niby się stara, ale jednocześnie prowokuje, bo napięcie musi gdzieś ujść. Jest też cień satysfakcji, gdy jednej i drugiej osobie „więdnie mina”. Wiersz trafia w gorzką prawdę, że w relacji łatwo zamienić zmęczenie w formę zemsty, która udaje pomyłkę.